Hiob

Karol Wojtyła HIOB

Reżyseria Jarosław Fedoryszyn, scenografia i kostiumy  Alla Fedoryszyna, muzyka Miron Dacko.

Wykonawcy: Tatiana Tkaczenko, Natalia Marczak, Vira Tsihacka,  Miron Dacko, , Wolodymir Czuchonkin, Petro Mykytiuk, Woldymir Gubanow,  Taras YuryczkoŚwiatło Ewgenij Pietrow.

Przed Wielkanocą 1940 Karol Wojtyła napisał „Hioba. Dramat ze Starego Testamentu”, o czym donosił w liście swojemu przyjacielowi Mieczysławowi Kotlarczykowi. Autor określił ten utwór jako „dramat linearny w greckiej formie, ale chrześcijański w duchu”, poświęcony cierpieniu. Był to owoc lektury Księgi Hioba ze Starego Testamentu, oraz Psalmów, Księgi Mądrości i Proroków. W następnym liście do Kotlarczyka zauważył, że głównym powodem powstania sztuki była fascynacja postacią Hioba, którego Bóg doświadczył cierpieniem. Akcja dramatu rozgrywa się na dwu paralelnych poziomach: starotestamentalnym, wyznaczonym przez postać Hioba i nowotestamentalnym, w którym są obecni żebracy, chromi i chorzy na trąd – „Hijoby” wszystkich czasów: „ – patrzał – narodzie mój – a słuchaj Słowa Pańskiego – wy, coście stopą deptani, wy, coście biczowani, w katorgach coście – wy – Hijoby – Hijoby”.

Prologos – postać dramatu pojawiająca sie w sztuce jako głos mówiący o nieszczęściach – zwraca się do wszystkich „Hiobów” cierpiących niesprawiedliwie, do „narodu” doświadczanego cierpieniem, by wpatrzyli się w postać Hioba, który pomaga zrozumieć sens cierpienia. W ten sposób Autor wprowadza trzeci plan cierpienia narodu polskiego, dotkniętego nieszczęściem wojny. „Hiob” został napisany w postaci rymowanych bądź luźnych wierszy, ośmio- lub dziewięciosylabowych, właściwych dla poetów młodopolskich. Struktura dramatu wzorowana na twórczości Stanisława Wyspiańskiego odwołuje się do tragedii greckiej. Idea spektaklu dotyka relacji między Bogiem a człowiekiem – linearnej zależności kiedy Bóg daje i Bóg zabiera.

Autor opowiada odwieczną przypowieść o Szatanie, który przekonuje Boga, że Hiob jest wobec niego posłuszny tylko dlatego, że obdarzając go wszelkimi dobrami , nie chce w zamian niczego. Przedstawienie dotyka prapoczątku; świata i człowieka. Cierpienie w ujęciu Karola Wojtyły nie jest zamierzone przez Boga, ale zostało przez Niego dopuszczone jako konsekwencja wolnej woli człowieka. Bóg jest więc obecny w cierpieniu. Nie zostawia człowieka w samotności, lecz daje mu swojego Syna. Wiara pomaga przyjąć cierpienie. Jasny i widowiskowy charakter spektaklu pomaga aktorom wyrazić Boską wierność dla tych którzy są mu posłuszni. Spektakl trwa 60 minut. Grany jest w języku ukraińskim z partiami prezentowanymi po polsku. Śpiew choralny z muzyką starocerkiewną w języku ukraińskim.

w mediach

Siódmy dzień XXXIX Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych na długo pozostanie w pamięci nawet najbardziej sceptycznego widza. Prawdziwym wydarzeniem festiwalu okazało się niełatwe w odbiorze widowisko „Hiob” na motywach tekstu jednego z pierwszych utworów dramatycznych Karola Wojtyły – papieża Jana Pawła II, napisanego w czasach okupacji hitlerowskiej w Polsce, w autorskiej interpretacji ukraińskiego teatru Woskresinnia (Zmartwychwstanie) ze Lwowa. Jarosław Fedoryszyn, dyrektor artystyczny i reżyser eksperymentalnego teatru Woskresinnia, zawsze był mistrzem kontrapunktu wyczuwalnym na melodię i kadencję sceny. Mogła się o tym przekonać jeleniogórska publiczność podczas tegorocznego XXXIX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych oglądając jego dzieło wg Antoniego Czechowa „Wiśniowy sad”. Odnotowane na koncie teatru Woskresinnia kolejne udane przedstawienie „Hiob” cieszyło się wielkim powodzeniem w wielu krajach (także w Polsce) i zostało uhonorowane nagrodą

Perła Sąsiadów na IV Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Europy Środkowej „Sąsiedzi” w Lublinie. Widowisko ukazuje relacje między Bogiem a zamieszkałym w ziemi Uz, krainie  w Arabii Skalistej, koło Petry, tytułowym bohaterem – bogobojnym Hiobem (znakomity w tej roli Piotr Mikitiuk), który pełnił w swojej rodzinie funkcję kapłana i został wystawiony na próbę, a jego wierność i rodzina stały się przedmiotem swoistego zakładu między Stwórcą a szatanem. Warstwa wizualna, dźwiękowa i słowna „Hioba” odnosi się do wiary w dobroć i sprawiedliwość Boga podporządkowywania się Jego woli oraz poskramiania własnych uczuć i pragnień. Trudny do zrozumienia dramat wytrwałego i cierpliwego Hioba wymyka się wszelkim próbom teodycei. Lecz to zło, które dotyka i rani Hioba nie zmienia w niczym faktu, że Bóg jest dobrym i miłującym Ojcem. Niezwykły symbol pokory, jaki stworzył swoim postępowaniem biblijny Hiob, buduje wiarę w dobroć i sprawiedliwość Boga oraz w to, że stałość w największych nawet cierpieniach zawsze zostaje nagrodzona.

Choć Fedoryszyn w nieco oszczędny sposób potraktował temat biblijny w świetle pierwszej poetyckiej księgi Starego Testamentu – Księgi Hioba, inscenizacja zawiera dokładnie przemyślany rytm scen realistycznych i metaforycznych Pełne symboli przedstawienie imponuje więc dopracowaniem całości, a cały spektakl w swej wymowie jest bardzo wzruszający i piękny. To niemal kronikalny zapis życia ludzkiego złożonego z wielu elementów takich jak rozpacz, cierpienie, ból czy śmierć. Po finale przedstawienia i chwilowej ciszy rozległy się liczne oklaski poruszonych widzów. Warstwa wizualna, dźwiękowa i słowna „Hioba” odnosi się do wiary w dobroć i sprawiedliwość Boga podporządkowywania się Jego woli oraz poskramiania własnych uczuć i pragnień. Trudny do zrozumienia dramat wytrwałego i cierpliwego Hioba wymyka się wszelkim próbom teodycei. Lecz to zło, które dotyka i rani Hioba nie zmienia w niczym faktu, że Bóg jest dobrym i miłującym Ojcem. Niezwykły symbol pokory, jaki stworzył swoim postępowaniem biblijny Hiob, buduje wiarę w dobroć i sprawiedliwość Boga oraz w to, że stałość w największych nawet cierpieniach zawsze zostaje nagrodzona.

Nastrój widowiska stworzyły wszystkie możliwe teatralne środki wyrazu. Ze sceny brzmi wielogłosowy cerkiewny śpiew przy akompaniamencie glinianego i drewnianego instrumentarium, a Miron Dacko, autor muzyki i dyrygent w jednej osobie, gra tu rolę przewodnika chóru. Fascynuje ruch, zachwyca plastyczna scenografia i ascetyczne kostiumy (workowate szaty) oraz ekspresja aktorska, a niezwykłość spektaklu potęguje światło. Rzetelnie i dobrze wykonane widowisko, pomysłowość scenariusza i reżyserska precyzja Jarosława Fedoryszyna wzbudziła wielki entuzjazm m.in. HTML clipboard księdza prałata Józefa Steca, proboszcza cieplickiej parafii Matki Bożej Miłosierdzia, który wkroczył na scenę, na krótko zastygł w milczeniu, zanim wyraził publicznie swój podziw i podziękował za występ artystom ze lwowskiego teatru Woskresinnia. Słowem „Hiob” to spektakl, którego się nie zapomni. elster, Jelonka.com


…pokaz Lwowskiego Teatru Woskresinnia z Ukrainy w nocnej scenerii muszli pod jesionami i dębami Ogrodu Saskiego przywrócił wiarę w magię teatru. Tu teatru, który pokazał jak nieortodoksyjnie, z rozmachem, wizyjnie można potraktować tak bardzo opartego na słowie „Hioba” Karola Wojtyły. To co w nim najważniejsze, relacje Boga z człowiekiem, zostało nie tylko zachowane ale i fascynująco uwypuklone.

Andrzej Molik Dziennik Wschodni 2009-06-18

Rekolekcje w godzinę. Tak krótko? I to w teatrze?
 Od razu chciałoby się zadać takie pytania. A odpowiedź brzmi: tak! Rekolekcje w godzinę.„Hiob” Karola Wojtyły w wykonaniu artystów ze Lwowa jest rozdzierający. Ascetyczna scenografia, wykorzystanie elementów cerkiewnych śpiewów i profesjonalna aktorska gra składają się na misteryjne widowisko, które musi pozostawić ślad w nawet najchłodniejszym sceptyku. Zachwyca  wykorzystanie światła, przemyślany ruch sceniczny       i oryginalność interpretacji, zbliżająca się chwilami do pantomimy. Miejski Teatr Woskresinnia uchodzi za teatr eksperymentalny. Zespół powstał 14 lat temu we Lwowie na fali przeobrażeń społecznych po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Jego twórcą i dyrektorem artystycznym jest Jarosław Fedoryszyn. On też wyreżyserował „Hioba”. Publiczność, która przybyła do Teatru Śląskiego 24 lutego, nagrodziła ukraińskich artystów owacją na stojąco, co  w Śląskim jest wyjątkowym wyróżnieniem.
 Pierwszy wstał obecny na widowni abp Damian Zimoń. Po spektaklu, gdy spotkał się z artystami w garderobie, zapowiedział, że będzie wszystkim opowiadał o ich maestrii.  Minimalna wiedza o Hiobie wystarczyła, by zrozumieć– mówi Anna. – Najbardziej podobało mi się zakończenie, gdy aktorzy stanęli z przodu sceny z deskami, na których były umieszczone płonące świeczki, a z głośnika dobiegł głos ostrzegający nas przed naszymi czasami hiobowymi. Biblijno-historyczny dramat Karola Wojtyły nawiązuje do raju. Opowiada o relacji człowieka do Stwórcy. Przypomina, że to Bóg jest Tym, który daje i zabiera. Człowiek może tylko pozostać Mu wierny. Jeśli pozostanie, może liczyć na obiecaną nagrodę. Bo Bóg jest zawsze wierny swemu słowu.Mirosław Rzepka Gość Niedzielny 10/ 6826 marca 2005

Misterium cierpienia
 
S
łynny lwowski Teatr Woskresinnia zaprezentuje w Krakowie Hioba Karola Wojtyły, spektakl wyreżyserowany przez założyciela teatru – Jarosława Fedoryszyna Hiob Karola Wojtyły we lwowskiej inscenizacji.
 Hiob, młodzieńczy utwór studenta polonistyki UJ – Karola Wojtyły napisany został w 1940 roku, pod wpływem doświadczeń z września 1939 r. Marek Skwarnicki, autor wstępu do pierwszego zbiorowego wydania Poezji i dramatów Wojtyły, tak m.in. pisał o Hiobie: Wybór tej właśnie postaci na „bohatera”  rapsodycznego dramatu nie był z pewnością przypadkowy w okresie narodowych i indywidualnych cierpień, które nagle spadły na Polaków, pogrążając ich w sytuacji prawdziwie „hiobowej”. Dramat młodego Wojtyły jest próbą zgłębienia misterium cierpienia uwieńczoną „romantycznym” widzeniem „Hioba”, który na dnie swej nędzy i ogołocenia ogląda nagle Chrystusa, poznaje wyzwalający sens Jego krzyża, odkrywa sens ofiary. 
 Idea spektaklu lwowskiego teatru dotyka relacji między Bogiem a człowiekiem. Jak zapewniają twórcy przedstawienia, zachwyca ono  widowiskowością, ruchem, niepowtarzalną scenografią i kostiumem. (JOC) Dziennik Polski 26 listopada 2003

„Hiob” Karola Wojtyły w Gdańsku
 „Hiob” Teatru Voskresinnia ze Lwowa na IX Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta w Gdańsku. Pisze (KAI) w portalu Telewizji Polskiej.
 Sztukę „Hiob” na motywach dramatu Karola Wojtyły zaprezentował w kościele św. Jana w Gdańsku lwowski teatr Woskresinnia. Spektakl odbył się 10 lipca wieczorem w ramach IX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta. Karol Wojtyła napisał sztukę w 1940 r. pod wpływem doświadczeń z września 1939 r. Mądry spektakl z pięknym przesłaniem – mówi o „Hiobie” Elwira Twardowska, dyrektor Fety – Pierwszy raz zobaczyłam go cztery lata temu. Weszłam na chwilę i nie potrafiłam wyjść. Byłam jak w zaczarowanym świecie. To piękny plastycznie spektakl, bardzo wysmakowany. Wielką rolę odgrywa tu charakterystyczny, ukraiński śpiew cerkiewny. Surowe mury świątyni nadały nowy, kolejny wyraz przesłaniu widowiska. Główną ideą spektaklu, przygotowanego przez Ukraińców, jest próba ukazania relacji między Bogiem a człowiekiem. Woskresinnia przedstawia wizję początku świata i narodzin istoty ludzkiej. Scenografia, plastyka świateł, dymy, a nade wszystko śpiewy cerkiewne przenoszą w świat odległy i mistyczny, w którym jednak człowiek wciąż pozostaje niezmienny w swej naturze. Hiob Karola Wojtyły w Gdańsku, KAI www.tvp.pl/11.07

Hiob.  Spektakl Lwowskiego Teatru Woskresinnia – jak sam tytuł wskazuje – odnosi się do bolesnych przeżyć biblijnego Hioba. Dotyczy cierpienia, które rodzi się wraz z człowiekiem, jest przeznaczeniem, przyczyną i skutkiem ludzkiego losu. Objawia się jako aspekt indywidualny i stanowiący o ludzkiej egzystencji. Scenariusz oparty jest przede wszystkim na interpretacji przypowieści o Hiobie dokonanej przez Karola Wojtyłę, zanim jeszcze został papieżem. Utwór jest zapisem doświadczeń wojennych z września 1939. Wybór takiego bohatera nie jest z pewnością przypadkowy w okresie narodowych i indywidualnych cierpień, jakie spadły na Polaków, pogrążając ich w „hiobowym” cierpieniu. O ile w utworze Wojtyły można doszukiwać się wręcz romantycznej wiary w sens narodowego cierpienia, o tyle spektakl zaprezentowany wczorajszego wieczoru w Parku Saskim bynajmniej pozbawiony jest takowej proweniencji. Odnosi się do spraw egzystencjalnych, indywidualnych. Tutaj ważny jest sam człowiek, nagi w swym bólu i rozpaczy, pochodzący od Boga i do Boga wznoszący swój krzyk. Idea spektaklu odnosi się do relacji człowieka ze Stworzycielem. Potrzebna jest minimalna wiedza, aby zrozumieć idee i przesłanie. I nieważne jest, czy się zgadzamy z narzuconą niejako przez tradycję tezą, bowiem niezależnie od tego, czy wierzymy w cierpienie pochodzące od Boga, czy też zupełnie odrzucamy tą teorię, w mniejszym, bądź większym stopniu, wszyscy jesteśmy na nie skazani. Również ze względu na problematykę sztuka jest niezwykle łatwa w odbiorze i zrozumieniu, mimo istniejących (przynajmniej dla niektórych) barier językowych. Spektakl uderzał w najczulsze punkty, „mówił” uniwersalnym językiem, dotykał spraw ponadczasowych: miłości, wiary, uczciwości, lojalności, ale także samotności. Hiob wytrzymał wszystkie próby, jakie zesłał na niego Bóg, chociaż jego cierpiętniczy głos zamieniał się chwilami w krzyk buntownika, w jęk zrozpaczonego, w skowyt opuszczonego. I dlatego właśnie Hiob zaprezentowany przez Teatr Woskresinnia wydaje się być bardziej ludzki… Najistotniejszą rolę stanowiła muzyka: oddawała klimat, nastroje, emocje. Była ciekawym tłem, na którym odgrywał się spektakl blasków i cieni starotestamentowej historii o boleśnie doświadczanym człowieku. Aktorzy w dramacie tworzą swoisty chór komentujący i wprowadzający atmosferę niezbadanej tajemnicy. Chóralne śpiewy, psalmiczne zawodzenia połączone dźwiękami prymitywnych instrumentów – glinianych, drewnianych, a nawet zupełnie zaskakujących przedmiotów typu blacha, która imitowała odgłosy burzy. Aktorzy grali również na drewnianych młotkach czy rurze, w której przesypywał się piasek, tworząc subtelne melodie. Muzyka wspaniale współgrała z postaciami, nastrojem, a przede wszystkim ze scenografią charakteryzującą się podstawowymi kolorami, najbliższymi człowiekowi: jasne beże spalonej w słońcu ziemi, czerwień krwi, czerń grzechu i biel odkupienia, niewinności. Aktorzy wspinali się ku górze po wysokich drabinach, które w kontekście tematyki nabierały wręcz symbolicznego znaczenia.

Nowatorskie i wielofunkcyjne wykorzystanie wszystkich elementów scenografii potęguje plastykę oraz jednoznaczną symbolikę spektaklu. Aktorzy ubrani w workowate szaty współgrali kolorystycznie z cielistym tłem. Obwijając się natomiast w czerwone czy czarne tkaniny, stawali się niejako częścią akcji dramatycznej, podkreślając grozę cierpienia, bólu i mordu. Spektakl wprowadza intymny nastrój, a równocześnie jest niezwykle widowiskowy. Ogromną rolę pod tym względem odgrywa przede wszystkim z niezwykłą starannością wykorzystane światło. Nie tylko reflektory, ale także świece, szczególnie zapalone na finał, tworzyły niezapomniany nastrój. Ruch sceniczny – chwilami zbliżający się do pantomimy – był monumentalny, wręcz patetyczny, każdy krok, gest przemyślany. Aktorzy stworzyli postaci rodem ze starotestamentowych przypowieści – niezwykle prostolinijne i jednoznaczne. Zarówno radość, jak i rzeczone cierpienie oraz związana z nim rozpacz, bezsilność i ból, wydawały się być szczere, wręcz pierwotne, pozbawione wszelakich masek, jakby istniały tylko wobec jakieś wyżej siły zsyłającej bezwzględnie zarówno dobre jak i złe. „Hiob” przypominał zarówno teatr antyczny, do którego widzowie zmierzali w celu osiągnięcia upragnionego oczyszczenia, jak również średniowieczne misteria religijne. Publiczność miała okazję zetknięcia się z najprostszą, pierwotną materią teatru, odwołującą się do emocji, instynktu. Lwowska grupa przedstawiła wizję ludzi nagich wobec wielkości i nieosiągalności Boga. Scenografia, plastyka, światła, dymy, a nade wszystko śpiewy cerkiewne przenoszą w świat odległy i mistyczny, w którym jednak człowiek wciąż pozostaje niezmienny w swej naturze. Lwowski Teatr Woskresinnia powstał w roku 1990, bardzo szybko zdobywając serca publiczności. Jego twórcą, dyrektorem artystycznym, a ponad to reżyserem rzeczonego „Hioba” jest Jarosław Fedoryszyn. Zespół zalicza się do teatrów eksperymentalnych. Oprócz spektakli o tematyce religijnej, a może raczej odnoszącej się do tradycji i pierwotnych odczuć i emocji człowieka, mają w swym repertuarze również dzieła klasyków: Czechowa, Byrona, Pirandella, Strindberga. Przez lata swej działalności wypracowali własną, charakterystyczną formułę sceniczną, łączącą tradycyjne psychologiczne aktorstwo z nowatorską formułą plastyczną. Wszystko to zaprezentowali w pełni właśnie w „Hiobie”, spektaklu będącym niejako kwintesencją konceptów teatralnych lwowskiej grupy. Ich spektakle są niezwykle efektowne, choć – na szczęście – nie efekciarskie. Lwowski Teatr Woskresinnia wielokrotnie gościł już w Polsce. Wystawiał swoje spektakle m. in. we Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Warszawie. Zdobył mnóstwo nagród na prestiżowych międzynarodowych festiwalach, między innymi w Edynburgu, Nowym Sadzie, Ljubljanie, Mariborze. Tym większa wydaje się być radość, iż w końcu zagościł również w Lublinie na festiwalu Sąsiedzi. Monika Szczepan, 5 Ściana, 20.czerwca 2009

.…Na tę niezwykłą całość złożyła się  nie tylko znana historia biblijna, jej  interpretacja przez młodego Karola Wojtyłę doświadczającego okrucieństwa wojny i bezmiaru ludzkich cierpień. Dramaturgię spektaklu budują i jego nastrój tworzą wszystkie teatralne środki wyrazu. Wspaniałą ekspresywna gra 12-osobowego zespołu aktorskiego na czele z odtwarzającym rolę Hioba Piotrem Mikitiukiem, dynamizujący akcję ruch sceniczny, nowatorskie, wielofunkcyjne wykorzystanie skromnych elementów scenografii, „grających” zarówno w sferze plastycznej, jak i symbolicznej, mowa kostiumów dopełnione są wspaniałą, chóralną muzyką cerkiewną autorstwa Mirona Dacki. Istniejący od 13 lat we Lwowie eksperymentalny teatr Woskresinnia ma w swym repertuarze oprócz dzieł klasyków (Czechowa, Byrona, Pirandella, Sheparda, Strindberga) sztuki o tematyce religijnej. Kieruje nim  Jarosław Fedoryszyn, który był odpowiedzialny za część artystyczną przygotowaną na spotkanie Ojca Świętego z młodzieżą podczas wizyty apostolskiej na Ukrainie….prapremierowe przedstawienie odbyło się  3 listopada 2002 we Lwowie, a kolejne jeszcze        w tym samym miesiącu w 10 miesiącach w Polsce. Wszędzie było odbierane entuzjastycznie: publiczność nagradzała twórców spektaklu i aktorów owacjami na stojąco, a brawa poprzedzane były często długą ciszą bo widzowie po obejrzeniu sztuki zastygali w długim milczeniu. Także na Ukrainie spektakl ma dobry odbiór, przychodzą na niego tłumnie  widzowie rożnych wyznań   i w rożnym wieku, głównie młodzież studencka.Gorąco polecam – z zapewnieniem, że w przypadku tej sztuki bariera językowa praktycznie nie istnieje. Spektakl ten powinni zobaczyć także ci, którzy pragną popularyzować twórczość Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Anna Wasak Nasz Dziennik, 19 listopada 2003  

Hiob” Karola Wojtyły w Gdańsku
 „Hiob” Teatru Voskresinnia ze Lwowa na IX Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta w Gdańsku. Pisze (KAI) w portalu Telewizji Polskiej.
 Sztukę „Hiob” na motywach dramatu Karola Wojtyły zaprezentował w kościele św. Jana w Gdańsku lwowski teatr Woskresinnia. Spektakl odbył się 10 lipca wieczorem w ramach IX Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta. Karol Wojtyła napisał sztukę w 1940 r. pod wpływem doświadczeń z września 1939 r.
 Mądry spektakl z pięknym przesłaniem – mówi o „Hiobie” Elwira Twardowska, dyrektor Fety – Pierwszy raz zobaczyłam go cztery lata temu. Weszłam na chwilę i nie potrafiłam wyjść. Byłam jak w zaczarowanym świecie. To piękny plastycznie spektakl, bardzo wysmakowany. Wielką rolę odgrywa tu charakterystyczny, ukraiński śpiew cerkiewny. Surowe mury świątyni nadały nowy, kolejny wyraz przesłaniu widowiska. Główną ideą spektaklu, przygotowanego przez Ukraińców, jest próba ukazania relacji między Bogiem a człowiekiem.
 Woskresinnia przedstawia wizję początku świata i narodzin istoty ludzkiej. Scenografia, plastyka świateł, dymy, a nade wszystko śpiewy cerkiewne przenoszą w świat odległy i mistyczny, w którym jednak człowiek wciąż pozostaje niezmienny w swej naturze. 

Hiob Karola Wojtyły w Gdańsku, KAI www.tvp.pl/11.07

Baczcie czasu hiobowego, baczcie czasu doświadczenia ...
 .
..Muzyka w spektaklu to przeniesienie cerkiewnych śpiewów chóralnych na scenę. Aktorzy stanowią jak w dramacie antycznym chór, któremu przewodzi Przewodnik Chóru, Miron Dacko, autor muzyki i dyrygent. Śpiewom towarzyszy proste prymitywne gliniane i drewniane instrumentarium, a także blacha imitująca burzę, drewniane młotki czy rura w której przesypywany jest piasek.
 Taka muzyka doskonale współgrała z postaciami, chórem, który stanowił jakby orszak żebraków zaproszony do domu przez szczodrego Hioba. Orszak ten staje się świadkiem dramatu Hioba, utraty majątku i śmierci dzieci. Później przeistacza się w chór płaczek, żałobników i w orszak odmieniony wiarą, który podaje receptę na dalsze życie: „…wiarę umacniaj i kaj się, i tylko tak oczyścisz duszę…”. Muzykę wzmaga burza (arkusz blachy) i kurz spowodowany gwałtownymi ruchami płócien.
 To prymitywne instrumentarium w połączeniu ze śpiewami wykonywanymi na głosy dały piorunujący efekt. Widzowie podczas spektakli zasłuchani, siedzieli w fotelach. Kiedy już minęły ostatnie sceny i ucichły brawa, nikt się nie ruszał. Oczyszczające katharsis dokonało się. To niezwykle rzadki widok w teatrach.
 Na uwagę zasługują kostiumy i scenografia przygotowane pod okiem Ali Fedoryszyny.  Proste tkaniny, workowy materiał powodował, że aktorzy grający w przedstawieniu stawali się orszakiem żebraków, a gdy zmienili strój na czarne czy czerwone szmaty, kostium stawał się częścią dramatycznej akcji dramatu,

podkreślał grozę mordów i gwałtów, dodawał ekspresji żałobnikom opłakującym synów i córki Hioba. Scenografia to proste drabiny, które były gościnnym domem Hioba ze stołem nakrytym białym obrusem, a potem odartym z bogactw domostwem Hioba – żebraka. Stawały się także krzyżem, na którym zawisł Mesjasz i grotą objawienia, w której pojawiła się postać przypominająca Matkę Bożą. Pozostałe sprzęty obecne na scenie to pień – siedzisko, misa do kąpieli, dzban, kosze na jedzenie, również proste dostosowane do scenografii i kostiumów. Całość wzbogacało światło. Nie tylko reflektory, ale także maleńkie ogarki i duże ilości zapalonych świec na finał – na „alleluja” w spektaklu. Światło takie współgrało z twarzami postaci, właściwie jednolitymi jasnymi maskami. Jedynie Hiob został wyróżniony złotym naznaczeniem na czole znamionującym jego bogactwo i powodzenie, a później piętno cierpienia.
 Wszystko to w pewnym sensie podobne do teatru antycznego, ale również do tego co w światowym teatrze proponowali Peter Brooke czy Jerzy Grotowski (jedna z recenzji). Widz zetknął się z prostą materią teatru, z tym co go najpełniej tworzy czyli z aktorem, ruchem, głosem, a nade wszystko zbudowanymi prostymi i skromnymi środkami: nastrojami, napięciami dramatycznymi i muzyką – tym co w spektaklu muzykę stanowiło.
 Spektakl podobał się publiczności; świadczą o tym i brawa na stojąco i to co się rzadko w teatrach zdarza, że po umilknięciu braw widz długo jeszcze przeżywa to co się zdarzyło na scenie. O znakomitym odbiorze spektaklu świadczą także znakomite recenzje.  Marian Rybicki Opiekun Kaliski